Tower Gym - Siłownia
Wszystkie wpisy
Trening24.08.20262 minuty czytaniaTower Gym

Trening po pracy: jak się zebrać, gdy nie chce się nic?

Motywacja nie przychodzi przed treningiem, tylko w jego trakcie. Kilka rzeczy, które pomagają dotrwać do momentu, w którym się pojawia.

Trening po pracy: jak się zebrać, gdy nie chce się nic?

Najważniejsza walka nie rozgrywa się na sali, tylko w samochodzie przed blokiem, gdy trzeba zdecydować, czy skręcić w stronę siłowni, czy podjechać pod dom. Kilka rzeczy sprawia, że ta decyzja zapada łatwiej.

Zdecyduj, zanim dojedziesz pod dom

Najprostsza i najskuteczniejsza zasada z całej listy brzmi: nie wracaj do domu. Torba spakowana rano, jedziesz prosto z pracy. Fotel wygrywa z każdą motywacją, więc po prostu nie dawaj mu szansy. Jeśli musisz wrócić po rzeczy, przegrałeś, zanim zacząłeś.

Żeby to działało, przygotuj torbę wieczorem i postaw ją przy drzwiach. To usuwa jedną z najczęstszych wymówek. Trzymaj w niej stały zestaw: buty, ubranie, ręcznik, kłódkę. Rano wrzucasz butelkę i wychodzisz. Nic do decydowania, nic do szukania.

Spadek energii o siedemnastej to często zwykły głód, a nie brak chęci. Banan albo kanapka zjedzone w drodze, godzinę przed treningiem, zmieniają więcej niż jakakolwiek przedtreningówka. Więcej o tym w tekście o jedzeniu wokół treningu.

Pomaga też umówienie się z kimś. Trening z osobą, która na Ciebie czeka, odbywa się znacznie częściej niż trening zaplanowany wyłącznie w głowie. Nie chodzi o wspólny plan ani o rywalizację, tylko o to, że trudniej odpuścić, gdy ktoś już tam jest.

Wejdź z planem i ustal swoje minimum

Na sali działa prosta umowa z samym sobą: wchodzisz, robisz rozgrzewkę i pierwszą serię. Jeśli po dziesięciu minutach nadal czujesz się fatalnie, wracasz do domu bez wyrzutów sumienia. W praktyce wracasz może raz na dwadzieścia razy, bo ciało rozkręca się szybciej niż głowa.

Plan miej zapisany. Wchodzisz i wiesz dokładnie, co masz zrobić, bez zastanawiania się na miejscu i bez przeglądania telefonu między seriami. Trening z gotowym planem trwa czterdzieści minut, ten sam trening bez planu potrafi się rozciągnąć do siedemdziesięciu i zostawić poczucie, że nic z niego nie wyszło.

Zapisz sobie też wariant, który wykonasz nawet w najgorszy dzień: rozgrzewka, jedno duże ćwiczenie, trzy serie, koniec. Piętnaście minut. To Twoja podłoga, poniżej której nie schodzisz. Dzięki temu ciąg treningów się nie urywa, a to on decyduje o efektach w skali roku.

Gdy po pracy naprawdę nic z Ciebie nie zostaje

Kawa przed treningiem faktycznie pomaga, ale wypita po siedemnastej potrafi popsuć sen, a zły sen odbije się na kolejnych dniach. Jeśli trenujesz późno, lepiej postawić na normalny posiłek i dłuższą rozgrzewkę niż na mocną dawkę kofeiny.

Jeśli wieczorem mimo wszystko nie dajesz rady, spróbuj rano przed pracą. Wielu osobom to nie odpowiada, ale ci, którym pasuje, zwykle zostają przy tym na lata, bo o szóstej rano nic nie zdąży wejść w drogę. Sprawdź to przez dwa tygodnie, zanim uznasz, że to nie dla Ciebie.

Pamiętaj też, że zmęczenie i niechęć to nie to samo co przetrenowanie albo choroba. Jeśli od kilku treningów siła spada, sen się psuje, a stawy bolą między sesjami, to sygnał do lżejszego tygodnia, a nie do przełamywania się. Więcej o tym w tekście o liczbie treningów w tygodniu.

Nasz klub jest dostępny dla członków także poza godzinami pracy recepcji, więc pora treningu zależy od Twojego grafiku, a nie od naszego. Szczegóły znajdziesz w kontakcie.

Trenuj z nami

ul. Narutowicza 11A, Radomsko. Wolne ciężary, cardio i Tower Rank za każdą wizytę.